Powered By Blogger

poniedziałek, 5 marca 2018

,,Chore'' perypetie...

Na kolejnej kontroli u lekarza w sumie się nie dowiedziałem dużo. Choroba może być od tego torbiela, ale nie musi. Ataki nadal były i do dzisiaj są z tym, że z różną częstotliwością. Cały czas kontrol EEG, TK i co pół roku RM. No i oczywiście eksperymenty z lekami jak było ok to po jakimś czasie znowu ataki i kolejna zmiana leków w sumie już do tego się przyzwyczaiłem - z tym, że jestem chory to już chyba nigdy się nie pogodzę. Ostatnio jednak mi się pogorszyło i znowu się podłamałem tym wszystkim... U mojego lekarza prowadzącego byłem ostatnio w listopadzie 2017r miałem mieć kolejną wizytę w grudniu, ale pani w rejestracji zbyła mnie, że nie ma wolnych terminów i zbyła mnie na koniec grudnia w grudniu zbyła mnie na styczeń a w styczniu powiedziała, że pani doktor już mnie nie przyjmie. Pomyślałem: ,,Ok znajdę sobie innego lekarza''. I nawet nie zdążyłem. Przypadkowo pewnego dnia (17.02.2018r.) uderzyłem się w głowę. Jakoś szczególnie źle się nie czułem po tym wydarzeniu. Dopiero wieczorem organizm zaalarmował, że coś jest nie tak. Ból był coraz większy bardzo źle się czułem. Moją żona podjęła decyzję, że jedziemy na SOR. Gdy już zostałem przyjęty zrobiono mi TK, które nie wykazało żadnych zmian - uspokoiłem się trochę. Podali mi jakiś zastrzyk i kroplówkę. Podczas czekania, aż kroplówka się skończy wylądowałem na podłodze - znowu straciłem przytomność - miałem atak. Po pozbieraniu mnie na łóżko dostałem dziwnych drgawek dziwnych bo jeszcze takich nie miałem. Dostałem jeszcze jedną kroplówkę i informacje od lekarza: ,,Zostaje Pan z nami do rana". Okazało się, że po kilku godzinach jednak wypuszczają mnie do domu. Po spędzeniu całej nocy w szpitalu wróciliśmy do domu -  od razu miałem ,,beton'' niedziela z głowy cały czas tylko spanie. Poniedziałek i wtorek nie byłem w pracy środa była też ciężka a w czwartek już było tak słabo, że poszedłem do lekarza rodzinnego. Od razu zwolnienie lekarskie na dwa tygodnie skierowanie do neurologa. Razem z żoną podjęliśmy decyzję, że pójdziemy na wizytę prywatną bo szkoda czasu czekać co się tam ze mną dzieje. Udało nam się jeszcze tego samego dnia. Po przebadaniu przez neurologa została mi podniesiona dawka leku i kolejne skierowanie na badanie RM niestety prywatnie. Po tej wiadomości myślałem, że spadnę z krzesła przecież to nie jest pobranie krwi, które kosztuje 5 złoty. Sam doktor spytał się: ,,Czy stać was na taki wydatek ?''. Odparłem: ,,Nie, ale jak trzeba to trzeba". Nie wiedziałem jeszcze skąd weźmiemy na to pieniądze po takich informacjach byłem taki przygnębiony, że nie myślałem racjonalnie. W tej sytuacji uratowała mnie moja mama. Jestem już po tym badaniu i teraz 09.03.2018r. mam wizytę kontrolną z wynikiem z RM. Zobaczymy co wyjdzie. Najgorsze jest to, że coraz częściej źle się czuje głowa boli kręci się w niej ogólnie źle się czuję co mnie przytłacza. Staram się walczyć z tym aby złe myśli nie przytłoczyły tych dobrych - ale jest ciężko mówię sobie: ,,Dzisiaj przegrałeś bitwę ale nie wojnę''. Zobaczymy jak to będzie najważniejsze, że mam wsparcie w mojej kochanej żonie i rodzinie - to oni jeszcze mnie motywują, aby się nie poddać.


PREZES

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz