Powered By Blogger

niedziela, 4 marca 2018

Zła wiadomość...

Odkąd zachorowałem zaczęła się moja historia z leczeniem choroby i wyjazdami po badaniach i lekarzach. Minimum  co trzy miesiące musiałem i w sumie muszę mieć kontrol u neurologa i być pod stała opieką tego specjalisty. Badania EEG to jak wyjście na spacer do parku. Największą ,,niespodzianką'' była dla nie informacja, że muszę zrobić badanie RM - rezonans magnetyczny. Pierwsze takie badanie miałem 08.07.2013r. Pomyślałem sobie no kolejne badanie, które trzeba zrobić - pojechałem na nie z moją obecną żoną. Samo badanie nie jest złe wjeżdżasz do tzw. komory i masz przyjemność słuchać różnych dźwięków. Natomiast wynik nie ukrywam załamał mnie co prawda po odebraniu i przeczytaniu dużo nie rozumiałem - wiadomo ,,język lekarzy''. Załamał mnie jeden zwrot ,,torbiel szyszynki'' pomyślałem tylko ,,wizytę mam dopiero za trzy miesiące a ja mam coś w głowie co teraz z tym wszystkim będzie co będzie ze mną ?" Po tej wiadomości nawet nie chciało mi się wracać do domu - poczułem się jak bym się zderzył z tirem...

PREZES

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz